Sklep | Kim jesteś i skąd znasz się na olejkach?
11815
page-template-default,page,page-id-11815,woocommerce-no-js,fpt-template-bridge,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1200,footer_responsive_adv,qode-content-sidebar-responsive,columns-4,qode-theme-ver-13.6,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,wpb-js-composer js-comp-ver-5.5.4,vc_responsive

Kim jesteś i dlaczego mam Ci zaufać w kwestii olejków?

 

Cześć, poznajmy się.

Mam na imię Klaudyna i zajmuję się aromaterapią kliniczną, zielarstwem i alchemią praktyczną. W skrócie, pracuję pachnącymi esencjami roślin, które działają dobrze na to co w ciele i w głowie.

 

Jeśli interesuje Cię historia “dlaczego”, zaparz sobie dobrą herbatkę i zapraszam!

 

Dlaczego?

 

Jeśli myślisz, że teraz opowiem Ci historię o wielopokoleniowej tradycji zielarskiej, zbieraniu z Babcią ziół o wschodzie słońca i ucieraniu tajemnych maści w pełni księżyca, to Cię rozczaruję. Tak, zbierałam z Babcią zieleninę, ale raczej trawę dla królików, niż zioła. No i jestem nocnym markiem, więc na wschód słońca ciężko mnie było wyciągnąć.

Jako dziecko znałam miętę, macierzankę, buraki pastewne, trawę dla królików i miętę. Obstawiam, że z łatwością mnie przebijesz😉. Jeszcze kilka lat temu o olejkach wiedziałam tyle co: „jakieś mieszanki do SPA”.

 

Tak się złożyło w moim życiu, że olejki kilkukrotnie wyprowadziły mnie na prostą

 

Pierwszy raz, kiedy byłam po następnej dawce antybiotyków.

Jestem astmatyczką i każda infekcja (odpukać) kończy się u mnie sterydami i wiszeniem na nebulizatorach. Nic przyjemnego, zwłaszcza jak miałam ciągi i chorowałam parę miesięcy w roku. Zrezygnowana zamówiłam olejek tymiankowy zza granicy w cenie złota i … zadziałał.

To, co normalnie trzymało się tydzień i przechodziło w paskudny kaszel, nie dający spać po nocach, po dwóch dniach rozeszło się po kościach. Minus? Pachniałam pizzą.

 

Drugi raz w zupełnie innej sprawie, kiedy byłam w rozsypce emocjonalnej po traumatycznym związku. Brzmi banalnie, ale nie mogłam jeść, spać, wstać z łóżka i miałam inne objawy przewlekłego stresu. Oszczędzę Ci szczegółów. Wtedy olejki eteryczne dały mi to, czego desperacko potrzebowałam: sen i spokojną głowę.

 

Mówią, że nic się nie dzieje bez przyczyny, chociaż czasem wolałabym nie mieć tego doświadczenia. Odkryłam wtedy zupełnie inny wymiar aromaterapii: jak olejki mogą radzić sobie z lękiem, strachem, przerwanymi nocami, trzymanymi w środku emocjami.

 

Chciałabym mieć dla Ciebie piękniejszą historię, ale jest taka jest :-).

Od czasu jak odczułam na sobie moc olejku tymiankowego, zafiksowałam się na tym punkcie i chciałam wiedzieć jak najwięcej

 

Jestem humanistką z duszą naukowca i od dzieciństwa zamęczałam Dziadków pytaniami: “Dlaczego?”.

Dlaczego ludzie myślą jak myślą? Dlaczego piszą poezję? Dlaczego w jednym kraju używają jednych roślin, w drugim innych? Chłonę takie informacje jak gąbka.

 

Chciałam wiedzieć dlaczego olejki działają

 

Nie potrafię niczego robić „trochę”, ale skrajnie się fiksuję na tematach, które mnie interesują, więc zaraz po ukończeniu moich formalnych studiów (pozdrawiam wszystkich humanistów!), zapisałam się na szereg studiów podyplomowych.

Moi Rodzice wiedzieli, że lubię się uczyć, ale nawet to ich zaskoczyło. Najpierw były studia zielarskie na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, potem Ziołoznawstwo na Instytucie Biotechnologii Uniwersytetu Rzeszowskiego, uczyłam się też u dr Różańskiego w Krośnie. Studia nauczyły mnie interpretować badania naukowe i laboratoryjne. Do tej pory używam tej wiedzy przy olejkach eterycznych.

 

 

Uwielbiam się uczyć, grzebać w badaniach, wyszukiwać ciekawe zastosowania olejków. Na przykład wiem, że olejek kadzidłowy pomaga na stres bo zawiera związki z tej samej grupy (alfa-pinenów), co aromat lasu liściastego

 

W pewnym momencie trafiłam na ścianę

Wiedziałam co to jest chromatograf, jak ocenia się jakość surowców zielarskich i co to jest aparat Soxhleta ale …

To nadal nie tłumaczyło, dlaczego intuicyjnie wybierałam olejek ylang-ylang kiedy czułam się zraniona i dlaczego płakałam, kiedy używałam olejku kadzidłowego.

Szybko doszłam do wniosku, że w kraju nie będę mieć dostępu do aktualnej wiedzy. Nie chciałam kolejnych badań naukowych na szczurach, które wykazują, że olejek z oregano jest przeciwbakteryjny. Nie zrozum mnie źle, szanuję naukę i korzystam na co dzień z pracy naukowców ale…

 

Chciałam czegoś prawdziwego

Spotkać się z ludźmi, które praktykują aromaterapię w profesjonalny sposób. W szpitalach, przychodniach, na salach porodowych, gabinetach reiki. Cokolwiek działa, nawet jak brzmiało dziwnie, było dla mnie ciekawe.

 

Miałam serdecznie dość porad na stronach internetowych i Facebooku, gdzie każdy jest specjalistą, sprzedawcy nie mają skrupułów, żeby dawać niebezpieczne porady (jakbym dostała złotówkę za każdą poradę pojenia dzieci stężonym olejkiem z oregano, nie musiałabym pracować), odnoszenia się ciągle do tych samych opracowań sprzed kilkunastu lat.

To mi nie wystarcza.

Wiesz, że w Polsce nie ma nadal oficjalnego zawodu „zielarz – fitoterapeuta?”. Nie mówiąc o aromaterapeucie. W praktyce, każdy kto ma olejki i potrafi masować, może się tak nazwać.

Tyle, że dla mnie mogłam się nawet nazywać Dziewczyna-Która-Grzebie-W-Błocie, byle jak najwięcej się dowiedzieć. „Papierek” mnie nie obchodził. Chciałam wiedzieć dlaczego łączyć olejki tak, nie inaczej, dlaczego jedne można dla dzieci inne nie, dlaczego działają na emocje.

Wtedy zdecydowałam: jadę się uczyć gdziekolwiek się da.

 

Postawiłam wszystko na jedną kartę

 

To nie było dla mnie łatwe.

Dlaczego?

Narysuję Ci kontekst.

 

Kiedy otwierałam swoją firmę kilka lat temu, olejki eteryczne kojarzyły się tylko z tanimi mieszankami do świeczek. Jak mówiłam komuś, że będę sprzedawać najlepsze, to ludzie pukali się w czoło:

– Daj spokój, po co Ci to, za pięć złotych można kupić, to jakieś voo doo tak poza tym.

Wiedziałam, że chcę zaryzykować. Byłam świeżo po studiach i moje jedyne źródło utrzymania to dorywcze prace jako fotografka albo artykuły w czasopismach. Destylarnie nie chciały ze mną rozmawiać, dopóki nie udowodniłam, że jestem firmą i mam poważne zamiary.

 

Firmę założyłam za trzyletnie oszczędności. Byłam sama, bez pięknych folderów, budżetu marketingowego, z pomysłem sprzedawania najlepszych olejków eterycznych z topowych destylarni.

 

 

Nie miałam nawet na pudełeczka i pierwszą partię wysyłałam zapakowane w papierowych torebkach śniadaniowych, a etykietki pisałam ręcznie.

 

Ku mojemu zdziwieniu zaczęły do mnie pisać Dziewczyny: „Błagam, wyślij mi to co mojej koleżance, ten tymianek jest świetny i ratuje od kataru!”

 

Mimo to zastanawiałam się.

Czy dam radę? Czy wystarczy mi na podatki? Czy nie przesadzam? Przecież na początek mogę kupić sobie trzy dobre książki i pisać z nich artykuły na bloga, też będą dobre! Co, jeśli rzeczywiście nikt nie będzie potrzebował olejków i to głupi pomysł?

Intuicyjnie czułam, że powinnam jechać. Odcięłam drastycznie wydatki i powiedziałam sobie, że jak nie spróbuję nie dowiem się czy to dobra ścieżka.

 

 

Zaczęłam jeździć na międzynarodowe konferencje aromaterapeutyczne, poznawać ludzi

 

W Portugalii, Hiszpanii, Londynie poznawałam naukowców, którzy badają zupełnie nieznane rośliny, profesorów zajmujących się przez kilkanaście lat tylko jednym olejkiem eterycznym, destylatorów i praktyków reiki, tai-chi, dziewczyny pracujące w szpitalach onkologicznych i hospicjach, aromaterapeutów leczących zapomniane choroby na Haiti, ludzi robiących mikstury olejkowe zgodnie z fazami księżyca.

Bardzo dbam o używanie olejków eterycznych w bezpieczny i skuteczny sposób, dlatego byłam szczęśliwa móc uczestniczyć w seminarium światowego specjalisty w tej dziedzinie, dr Roberta Tisseranda.

 

Uczę się w jednej z najlepszych szkół aromaterapii na świecie: Penny Prince Academy of Aromatherapy. Uczę się tam chemii organicznej, sposobów dobierania olejków na różne dolegliwości, słucham historii praktyków. Dzięki temu, jak robię kosmetyki to wiem, że działają, bo znam wiele niuansów.

 

 

Uczestniczyłam też w specjalistycznych szkoleniach na kontrowersyjne tematy, których u nas się nie porusza: aromaterapii dla kobiet w ciąży, używaniu olejków podczas porodu czy aromaterapii w uśmierzaniu różnego rodzaju bólu.

 

Jak tylko mogę, wyruszam do źródła i wyjeżdżam praktycznie co dwa miesiące. Dlaczego?

Bo nic nie zastąpi rozmów między zajęciami, przykładów, pytań podczas dyskusji.

 

Mogę czytać książki do upadłego, ale jak ktoś mi powie: “Słuchaj, spróbuj tego tak i tak” to dla mnie jest bezcenne.

 

Mogę śmiało powiedzieć, że przez moje ręce przewinęły się tysiące olejków eterycznych i setki historii. To cały świat i można go eksplorować do końca życia. Nie wiem gdzie mnie zaprowadzi, ale wiem, że prowadzi mnie na łąki, gdzie zbieram kwitnącą dziką marchew do alchemicznych hydrolatów i w bezdroża Arabii, między drzewa kadzidłowe.

 

Nie wiem co jest przede mną, też się czasem boję, ale wiem, że robię to, co podpowiada mi intuicja.

 

Ja mam swoją historię, Ty – swoją. Nie sprzedaję Ci magicznych mikstur na całe zło tego świata (chociaż bardzo bym chciała takie mieć!), ale mogę Ci doradzić według własnego najlepszego doświadczenia i wiedzy, co działa. Od Ciebie zależy, co zechcesz z tego wziąć dla siebie i spróbować.

W moim sklepie znajdziesz głównie rzeczy odzwierciedlające moją podróż.

Wszystkie moje kosmetyki są przygotowane legalną drogą

Zgodnie z normami, czystością mikrobiologiczną, pełnymi procedurami prawnymi. Mam hopla na punkcie bezpieczeństwa i ta droga zapewnia Ci bezpieczeństwo mikrobiologiczne. Płacę podatki w naszym pięknym kraju i mam nadzieję, że budują się za nie piękne, szerokie drogi;).

 

Jak nie ma czegoś takiego jak mi pasuje, to nie ma w sklepie. Na dobre kadzidło czekałam dwa lata z okładką:-)

 

Mieszanki przeciwzapalne na górne drogi oddechowe z serii Lekki Oddech, kosmetyki łączące tradycyjne zielarstwo z nowoczesną kosmetyką naturalną, magnez transdermalny dla osób, które przejmują się za bardzo (piątka!) i mieszanki na różne emocje i uczucia. Bo to jest w porządku czuć całą paletę uczuć, to robi z nas ludzi. Tyle, że nie musimy tkwić w nich dłużej, niż trzeba.

 

 

 

To jest dla mnie podróż i może za rok albo dwa zaciekawi mnie coś innego. Jestem otwarta.

Nie wiem czy robię wszystko tak jak powinnam, ale chcę kiedy się zestarzeję, to chcę móc powiedzieć sobie : “Dałaś z siebie ile mogłaś i troszkę więcej”.

 

Aktualnie jestem zafascynowana technikami relaksacyjnymi i oddechowymi, psychologią kognitywno – poznawczą i aromaterapią emocji. W skrócie tworzę własny system używania olejków eterycznych wtedy, kiedy czujemy stres, przytłoczenie, lęk (nawet bez powodu), złość, gniew czy traumę.

 

Nie wiem dokąd mnie ta ścieżka poprowadzi, ale jestem gotowa zaryzykować …

 

Chcesz wiedzieć więcej?

 

Jeśli jeszcze jakimś cudem Cię tam nie ma, zacznij od zapisania się do newslettera. Tam wysyłam informacje o nowych wpisach, spotkaniach i moich miksturach. Dura lex sed lex, mnóstwo rzeczy (nawet zgodnych z wiedzą aromaterapeutyczną) nie mogę napisać w sklepie. Natomiast w newsletterze chętnie edukuję i pokazuję różne opcje do podjęcia dobrej decyzji.

 

Od razu mówię, że nie jestem sztywna, mam specyficzne poczucie humoru i nie używam formalnego języka, bo łatwiej mi mówić i pisać normalnie. To nie jest “zwykły” newsletter sprzedażowy i wiem, że może Ci nie pasować:-).

 

Ale jak masz ochotę dowiedzieć się więcej o aromaterapii i tematach wokół, zapraszam!

 

Wystarczy kliknąć i podać e-mail.