Sklep |
10197
page-template-default,page,page-id-10197,woocommerce-no-js,fpt-template-bridge,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1200,footer_responsive_adv,qode-content-sidebar-responsive,columns-4,qode-theme-ver-17.1,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-5.5.4,vc_responsive
"​Wody kwiatowe ​zawierają esencję rośliny w każdej kropli. Tak jak hologram. ​Znajdziesz w nich każdą część płynów, która krąży w roślinie przed zbiorem"


​Suzanne Caty. "Hydrossols, the new aromatherapy."



​Kontynuuję tradycję alchemików


Teraz wód kwiatowych używa się głównie jako mgiełek do twarzy i ciała, dawniej były cenionym lekiem.


Ich destylacją zajmowali się medycy i alchemicy, próbujący zachować esencję ​ziół i szukający elikisru długowieczności.


Destyluję w miedzianych alembikach i al-quitarach, dokładnie takich, jakich używano w średniowiecznej Kordobie. Powoli, uważnie. 


Wytworem delikatnej, pracochłonnej destylacji są wody kwiatowe o subtelnym zapachu i wysokiej ​​bioaktywności.


​Bez konserwantów, w ekstremalnie krótkich seriach, z krótkimi datami ważności. Takie, które wymykają się klasyfikacji. 


Naukowcy twierdzą, że miedź jest świetnym wyborem do destylacji, bo jest antybakteryjna.


Znawcy whiskey, że daje nieporównywalny do niczego bukiet aromatu.


Uduchowieni zielarze, że zachowuje energię ​roślin.


Dla mnie to połączenie z wielowiekową tradycją.


​Echo czasów, w których ludzie ufali intuicji i nie musieli mieć wszystkiego "od linijki". ​

​Jedyne w swoim rodzaju


​Tak jak dawniej, destyluję zioła i kwiaty z ​ogrodu mojej Mamy  albo zebrane w okolicy.  


Borowina i mięta? Liść cytryny i melisa? Kwiaty dzikiej marchwi? Dlaczego nie.


Ogranicza mnie wyobraźnia, a to co wkładam do alembików to połączenie mojej wiedzy aromaterapeutycznej i intuicji.


Skoro wiem, że hydrolat borowinowy działa kojąco na naczynka krwionośne, dokładam mięty, aby dodatkowo się orzeźwić.


​Oprócz ​tradycji fascynuje mnie też "szkiełko i oko".

Wyjeżdżam regularnie na międzynarodowe konferencje aro​​​​materapeutyczne i widzę powolny powrót hydrolatów na arenę badań naukowych i nowoczesnej aromaterapii.


W buteleczce hydrolatu, dobrze przygotowanego, jest mnóstwo substancji czynnych. To oczywiste, że działają.


Ciekawe, co przyniesie przyszłość?


​Ciekawostka.


​Roślina na zdjęciu to nie rumianek (chociaż wiele osób tak myśli), ale maruna bezwonna.


Kiedy destylujesz, musisz​ wiedzieć dokładnie jakiej rośliny używasz, którego tygodnia jest najlepsza do zbioru i jak będzie idealna pora dnia, aby włożyć ją do alembika. 

​Destyluję bo lubię


​Wiesz ile zajmuje zebranie kilograma kwiatów lipy? 

To prawie dwie godziny.

Trzeba się spieszyć, tylko kilka dni w roku kwiaty mają najpiękniejszy zapach.


​Jest gorąco, słońce parzy, ale zbierasz w środku dnia, bo wtedy​ są najlepsze. Układasz je ​ostrożnie w alembiku. Destylujesz powoli i uważnie. 


Wokół zaczyna unosić się słodki aromat.

Przez kolejne kilka godzin będziesz kontrolować przepływ wody, temperaturę, sterylizować szkło..


Próbujesz napić się herbaty, ale okazuje się, że woda w miedzianej chłodnicy akurat się ogrza​ła i musisz przelać ją do kanki (użyjesz jej z powrotem jak się ochłodzi) i przynieść wiadro ​chłodnej wody.


Twoja praca da kilkanaście buteleczek hydrolatu. 

Tylko tyle.


Powiem wprost. Prowadzę legalnie działającą firmę. Mam mnóstwo innych zajęć i obowiązków. Po odprowadzeniu podatków ta praca w żaden sposób się "nie spina".


Robię to tylko dlatego, że lubię czuć więź z wielowiekową tradycją.


Poczuć się troszkę jak alchemik. W każdej buteleczce zawrzeć esencję rośliny i odrobinę historii destylacji.




​Jeśli cenisz wyjątkowe, unikalne mikstury, delikatne zapachy i moc natury, zapraszam.